Chciałbym podzielić się dziś z Wami moją największą przygodą genealogiczną. Wiele razy w moich uszach przez całe dzieciństwo pobrzmiewała ta sama historia opowiadana przez moją ś.p. Mamę Jadwigę, ukochaną wnuczkę swojej imienniczki z rodu litewskich Pluszkiewiczów: "Pamiętaj, że jesteśmy z laudańskiej, sienkiewiczowskiej szlachty". - powtarzała mi rodzicielka wielokrotnie, nie znając zapewne dokładnie wszystkich szczegółów tej ciekawej historii. Widziałem jedynie, że dwór rodzinny znajdował się ...
Kategoria: Blog
Coś niesamowitego każdego dnia nowe dokumenty, każdego dnia jakieś nowe odkrycie i to szczególnie ważne, bo chodzi o najbardziej tajemniczą a jednocześnie najbardziej zafałszowaną linią moich przodków. Pisałem tu kiedyś o drzewie rodziny z 1851 roku, gdzie jak jasno i wyraźnie napisano, że mój 7x pradziad Mikołaj Rusteyko, sędzia ziemski żmudzki, był mężem księżnej Konstancji Ogińskiej. 7x pradziad był szlachcicem skupującym różne dobra, ale niepiśmiennym przodkiem, który miał za żonę nie księżn...
To rzeczy dzięki którym możemy poczuć obecność przodków, są ludzie którzy po zmarłym czyszczą mieszkanie i wszystko ląduje na śmietniku my genealodzy szczególnym szacunkiem darzymy przeszłość i artefakty z nią związane. Mogę zachwycać się aktem z 1686 roku z Litwy, czy drzewem odnalezionym z 1795 roku ale najbardziej wzrusza mnie to znalezisko. W starej komórce znalazłem dziś tak 2 zwykłe rzeczy ale jakże ważne dla mnie, ludzi dla mnie dobrych ciepłych kochanych. Należąca do mojego dziadka czapk...
Kolejny sukces genealogiczny o którym dawno marzyłem. Odnaleziona przed 4 miesiącami w Estonii rodzina męża siostry mojej prababci odnalazła w Tartu dom, w którym całą moja litewska część rodziny mieszkająca wtedy i na Litwie i na Wołyniu udała się do mieszkania Marii Koger z domu Pluszkiewicz, aby zapewne uciec jak najdalej od linii frontu właśnie rozpoczynającej się w 1914 roku I wojny światowej. Zawsze chciałem wiedzieć, czy do dziś stoi ten dom w którym nagle znalazła się moja praprababcia o...
Rodzina szlachecka moich litewskich przodków Rusteyków nie raz doprowadzała mnie do szału zmianami imion. Na szczęście dotyczyło to może z 5% przypadków metryk ale w jednym miejscu kosztowało mnie sporo dni pracy i zbędnych poszukiwań. Jest to jedyna linia z 12 przebadanych, która tego dokonywała, nie muszę chyba wspominać jakie kłopoty sprawia to dla genealoga. Mój 4xpradziad Wincenty Rusteyko powinien urodzić się gdzieś między rokiem 1787 a 1791 i być ochrzczonym w kościele w Krakinowie, tak j...
Zawsze człowiek żałuje, że rozpoczął poszukiwania za późno. Bo już dziadek umarł, bo nie żyje babcia. Ale zamiast się zamartwiać, osobiście cieszę się, że nie rozpocząłem poszukiwań jako emeryt. Wtedy już naprawdę wszyscy ci, których mogłem o coś zapytać, by umarli. W 2014 dzięki moim poszukiwaniom odkryłem prawdziwy skarb 90 km od Warszawy, w miejscu skąd wywodzi się moja rodzina. Kochana wtedy 93-letnią, uśmiechniętą i pełną życia Filomenę. Kim była? Dla mojego dziadka córka brata stryjecznego...
Kalendarz Adresowy był oficjalną publikacją władz rosyjskich w podziale na gubernie, i osobną częścią tak zwanej Księgi Pamiątkowej , który zawiera wykaz prawie wszystkich gubernialnych i powiatowych instytucji rządowych i publicznych wraz z ich personelem. Kalendarz adresowy był często wydawany jako osobny tom. Często dochód ze sprzedaży kalendarzy adresowych był przekazywany na cele charytatywne. Kalendarze adresowe to niesamowity zbiór wiedzy o naszych przodkach, jeśli pełnili oni jakieś funk...
Jestem w Kowlu. Szukam pierwszego dnia na cmentarzu grobów przodków. Bezskutecznie. Jedynie znowu widzę piękny nagrobek jakiegoś, nieznanego mi Mikołaja Karpowicza, zmarłego w wieku 14 lat. Nagrobek ten znalazłem już 5 lat temu i nie było on dla mnie nowym odkryciem. Rodzina, którą w Kowlu miałem odwiedzić jakoś wymiguje się od spotkania chorobą a szukałem ich latami i tak się cieszyłem na spotkanie. Idę do miejscowego USC z zapytaniem o metryki niedostępne w archiwach. Babka chamsko mnie przyjm...
Niesamowita historia, która przydarzyła mi się teraz, w czasie brutalnej napaści Rosji na Ukrainę. Mój pradziad Bazyli Karpowicz był nauczycielem specjalnych przedmiotów w Białokrynickiej Szkole Rolnej pod Krzemieńcem, a jednocześnie jej wicedyrektorem. Posiadam jego zdjęcia ale nie myślałem, że nagle w jednym z lokalnych muzeów pod Krzemieńcem odnajdzie się to cudo. Najpierw znalazłem książkę ukraińską - przewodnik po muzeum miejscu narodzin profesora Aleksandra Granowskiego, ukraińskiego zoo...
